Pijak i Mały Książę, bez zbędnej wylewności, pożegnali się ciepło i serdecznie. Czuli się przyjaciółmi. Na pytanie

eflektowała. - To jest, dobry wieczór, Wa¬sza Wysokość.

niemożliwego.
- To nieuczciwe! - zaoponowała. - Ja musze ci wierzyć na słowo, podczas gdy ty nasłałeś na mnie detektywa.
Reakcja Róży zadziwiła go. Roześmiała się bowiem tak, jak tylko róże potrafią się śmiać, kiedy są czymś niezwykle
opowiedziałeś?
- Nie przebieram się do kolacji. I zamierzam zjeść ją tutaj. Sama. Nie mam ochoty siedzieć przy stole z księciem. Ani z... Ingrid.
- Zapewnię mu najlepsze opiekunki, zaręczam pani.
Za to książę z całą pewnością istniał - doskonale zbu-dowany, nieodparcie męski, a przy tym wykwintny, świa¬towy i... i z zupełnie innej bajki. Wyglądał na jednego z tych, którzy uwielbiają miejskie życie i najlepiej czują się w modnym klubie, gdzie sączą drogie trunki lub delektują się wyrafinowaną kawą. To było kompletnie nie w stylu Tammy. Jej wystarczało ognisko na biwaku i najtańsza her¬bata z paroma liśćmi eukaliptusa dla smaku.
Planeta Maski była jednym wielkim magazynem masek, które znajdowały się wszędzie: poukładane na półkach,
- Nic z tych rzeczy.
Mieszkańcem tej planety była istota zwana powszechnie Maską, której prawdziwego oblicza nikt nie znał. Każdy,
Potrząsnęła głową, ani na moment nie odrywając jednak uszczęśliwionego spojrzenia od jego twarzy. Wciąż nie mog¬ła uwierzyć w to, że znów go widzi, że naprawdę ma go przy sobie.
- Nic z tych rzeczy.
- Mark, ja wcale nie oczekuję...
- A moim zdaniem bardzo źle. I jeśli sądzisz, że za¬mierzam potulnie odgrywać rolę gościa twojej kochanki, to bardzo się mylisz.

- Przeklęty pies.

ju¿ ani razu. Organista zaczał grac i zebrani w kosciele wierni
pazurki, podczas gdy jego synek jęczydusza wybuchnął płaczem i pociągał nosem. Chryste, ten dzieciak był
sprawdzało się stare powiedzenie, że gdyby ktoś, mijając miasteczko, mrugnął okiem, zapewne w ogóle by go nie
- Co?
nie zgodził -odparła Eugenia, a jej spojrzenie nieco
której cierpliwosc zaczynała ju¿ działac Marli na nerwy.
na biodrach, krecac głowa z udawanym niesmakiem.
usmiechem.
tak wiele ryzykowali. I nie mieli czasu do stracenia.
- Wiem, że obie potrzebujemy czasu. - Pikap podskoczył na wyboistej drodze.
ciche pukanie do drzwi.
spiaczki, wydało jej sie nieodparcie fascynujace.
Podrapał szczecinę na brodzie i odparł:
córka. Ani z me¿em. - To tyle, jesli chodzi o ojcowskie uczucia

©2019 pod-naprawde.kutno.pl - Split Template by One Page Love